Egzaminu nie zdam. Szykuje się poprawka poprawki, pismo do dziekana, przekreślone szanse na stypendium na najbliższe półtora roku. Cóż. Byłam wściekła, ale już mi raczej przeszło. Życie.
A od jutra powrót na uczelnie, masa zajęć plus gdzieś ta kolejna poprawa. Ciężko będzie przestawić się na to wczesne wstawania, późne wracanie itd.
Pociesza mnie fakt, że wiosna coraz bliżej. :)
A dziś: posprzątałam cały pokój z czego jestem bardzo zadowolona, bo zawsze ciężko mi się zabrać. Teraz kończę oglądać film przy kubku zielonej herbaty. :)
Miłego :)
niedziela, 20 lutego 2011
piątek, 18 lutego 2011
18 lutego
Nadszedł sądny dzień!
Poprawka egzaminu z matmy, co to dla mnie ;d (nie no pewnie pikuś, dajcie mi tylko mózg jakiegoś bystrzaka.)
Jeżeli cała energia wszechświata skoncentruje się dzisiaj na mnie, to tak zdam. Wszystkie siły niebios skumulują się żeby mi pomóc, będzie cudownie. (co ja za bzdury wygaduje, na głowę już dostałam przez tą wieczną (tak mam wrażenie, że wieczną) sesję.)
Egzamin o 14.00. Najchętniej chciałabym wyniki od razu po nim, ale niestety będą prawdopodobnie w poniedziałek dopiero.
Ale przecież zdam! ;p
Bo ja jestem taki genialny geniusz. :)
Po egzaminie umówiłam się z przyjaciółką żeby złapać trochę tchu i się uspokoić. Weekend zapowiada się miło. :) A od poniedziałku powrót do szarej rzeczywistości- koniec sesji (oczywiście jeśli zdam matematykę, ale zdam, bo już mówiłam jaka jestem genialna ;p).
Sesja, sesją i przyznam, że jestem już mocno nią zmęczona, ale prawda jest taka, że ma ona też swoje plusy. Nie trzeba wstawać prawie, że w środku nocy i spędzać całych dni na uczelni. Wracać coś zjeść i prawie, że od razu iść spać.
Mój plan chyba znów będzie beznadziejny. Do tego dochodzą laboratoria 4-5godzinne trzy razy w tygodniu.
A ja tak uwielbiam, wstawać kiedy chcę (choć i tak nie jakoś późno), mieć spokojny i długi ranek, siedzieć cały dzień w piżamie i pić herbatę za herbatą. :)
Myślę, że najgorzej będzie na początku, znów się w to wszystko jakoś wdrożyć. Później staje się to już normą i chcąc nie chcąc jakoś daje się radę.
A teraz uciekam, potrzebuje miliona kciuków na dziś! (bo ja prawie nic nie umiem, bo tego się nie da nauczyć, bo to milion stwierdzeń, twierdzeń, definicji, dowodów, przykładów, wniosków opatrzonych drugim milionem chińskich znaczków (nie to nie egzamin z chińskiego, to TYLKO matematyka^^))
Poprawka egzaminu z matmy, co to dla mnie ;d (nie no pewnie pikuś, dajcie mi tylko mózg jakiegoś bystrzaka.)
Jeżeli cała energia wszechświata skoncentruje się dzisiaj na mnie, to tak zdam. Wszystkie siły niebios skumulują się żeby mi pomóc, będzie cudownie. (co ja za bzdury wygaduje, na głowę już dostałam przez tą wieczną (tak mam wrażenie, że wieczną) sesję.)
Egzamin o 14.00. Najchętniej chciałabym wyniki od razu po nim, ale niestety będą prawdopodobnie w poniedziałek dopiero.
Ale przecież zdam! ;p
Bo ja jestem taki genialny geniusz. :)
Po egzaminie umówiłam się z przyjaciółką żeby złapać trochę tchu i się uspokoić. Weekend zapowiada się miło. :) A od poniedziałku powrót do szarej rzeczywistości- koniec sesji (oczywiście jeśli zdam matematykę, ale zdam, bo już mówiłam jaka jestem genialna ;p).
Sesja, sesją i przyznam, że jestem już mocno nią zmęczona, ale prawda jest taka, że ma ona też swoje plusy. Nie trzeba wstawać prawie, że w środku nocy i spędzać całych dni na uczelni. Wracać coś zjeść i prawie, że od razu iść spać.
Mój plan chyba znów będzie beznadziejny. Do tego dochodzą laboratoria 4-5godzinne trzy razy w tygodniu.
A ja tak uwielbiam, wstawać kiedy chcę (choć i tak nie jakoś późno), mieć spokojny i długi ranek, siedzieć cały dzień w piżamie i pić herbatę za herbatą. :)
Myślę, że najgorzej będzie na początku, znów się w to wszystko jakoś wdrożyć. Później staje się to już normą i chcąc nie chcąc jakoś daje się radę.
A teraz uciekam, potrzebuje miliona kciuków na dziś! (bo ja prawie nic nie umiem, bo tego się nie da nauczyć, bo to milion stwierdzeń, twierdzeń, definicji, dowodów, przykładów, wniosków opatrzonych drugim milionem chińskich znaczków (nie to nie egzamin z chińskiego, to TYLKO matematyka^^))
czwartek, 17 lutego 2011
17 lutego
Strasznie dawno tu nie pisałam.
A ostatnio bywało różnie...
Jutro szykuję się moja pierwsza poprawka- z matematyki!. Mam wrażenie, że matematyka to za chwilę mi uszami wyjdzie, a prawda jest taka, że umiem nadal bardzo niewiele. Ciężko. Ale muszę jakoś to zaliczyć, muszę! Niestety w drugim semestrze będę dalej zmagać się z matematyką.
Życzcie mi powodzenia!
A ostatnio bywało różnie...
Jutro szykuję się moja pierwsza poprawka- z matematyki!. Mam wrażenie, że matematyka to za chwilę mi uszami wyjdzie, a prawda jest taka, że umiem nadal bardzo niewiele. Ciężko. Ale muszę jakoś to zaliczyć, muszę! Niestety w drugim semestrze będę dalej zmagać się z matematyką.
Życzcie mi powodzenia!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)